W palącym lecie 1187 roku armia rycerzy krzyżowców wyruszyła przez suche wzgórza Galilei, ze sztandarami opadającymi w upale i gardłami już ściśniętymi z pragnienia. Przed nimi, zagradzając drogę do wody, czekało zdyscyplinowane wojsko Saladyna, sułtana Egiptu i Syrii. W ciągu dwóch dni najlepsza siła bojowa, jaką chrześcijańskie państwa Ziemi Świętej mogły wystawić, miała zostać rozbita u stóp dwóch skalistych wzgórz zwanych Rogami Hattinu, a wraz z nią samo Królestwo Jerozolimskie.
Podzielone królestwo
W latach osiemdziesiątych XII wieku państwa krzyżowców, przywierające do wybrzeża wschodniej części Morza Śródziemnego, były rozdarte rywalizacją. Tron jerozolimski przypadł Gwidonowi z Lusignan, królowi, któremu wielu jego własnych baronów nie ufało. Tymczasem Saladyn zjednoczył pod jednym dowództwem muzułmańskie ziemie otaczające królestwo, cierpliwie budując siłę zdolną odwrócić podboje pierwszej krucjaty. Kruchy rozejm pękł, gdy owiany złą sławą pan Rajnald z Chatillon napadł na karawanę, dając Saladynowi zarazem powód i okazję, na którą długo czekał. Latem 1187 roku zebrał on wielką armię i wkroczył do królestwa, oblegając miasto Tyberiada, by zwabić chrześcijan do otwartej bitwy.
Zgubny marsz
Na naradzie wojennej wodzowie krzyżowców zaciekle się spierali. Niektórzy nawoływali do ostrożności, ostrzegając, że marsz przez bezwodną wyżynę w pełni lata to proszenie się o katastrofę. Lecz króla Gwidona przekonano, by ruszył naprzód i odsieczył Tyberiadę. Armia wyruszyła więc, licząca być może około dwudziestu tysięcy ludzi wraz z trzonem ciężkozbrojnych rycerzy, prosto w jałowy kraj. Jeźdźcy Saladyna bezlitośnie nękali kolumnę, podpalając suche zarośla, tak że dym dławił maszerujących, i odcinając ich od każdego źródła i studni. O zmierzchu wyczerpani i spragnieni krzyżowcy musieli rozbić obóz na wzniesieniu, bez wody i z wrogiem dokoła. Przez całą noc, jak głoszą źródła, obozem niosły się modlitwy i jęki spragnionych, podczas gdy wojownicy Saladyna, pewni zwycięstwa, śpiewali i podsycali ogniska tuż za linią chrześcijan.
Pragnienie i ogień na Rogach
Następnego ranka, dręczeni pragnieniem i oślepieni dymem, krzyżowcy próbowali przebić się ku Jezioru Galilejskiemu. Armia Saladyna miała ich w okrążeniu. Chrześcijańska piechota, zrozpaczona brakiem wody, oderwała się w stronę bliźniaczych szczytów Rogów Hattinu i nie dało się jej z powrotem wciągnąć do walki. Rycerze szarżowali raz za razem, lecz za każdym razem otaczające szeregi rozstępowały się i zamykały wokół nich. Jeden po drugim padały wielkie namioty. Zwalono nawet czerwony namiot króla, a Gwidon z Lusignan dostał się do niewoli wraz z większością ocalałego rycerstwa. Najbardziej katastrofalne ze wszystkiego było to, że relikwia niesiona przez armię do bitwy, fragment Krzyża Świętego, została zdobyta, a strata ta odczuta została jako duchowa klęska w całym chrześcijaństwie.
Droga na Jerozolimę
Zwycięstwo pod Hattin pozostawiło Królestwo Jerozolimskie niemal bezbronne, z armią zniszczoną w ciągu jednego dnia. Saladyn szybko ruszył zbierać owoce triumfu. W kolejnych tygodniach miasto za miastem i zamek za zamkiem poddawały się, wiele z nich niemal bez załogi zdolnej do obrony. Akka, Nablus, Jaffa i Askalon padły jedno po drugim. W październiku 1187 roku, zaledwie kilka miesięcy po bitwie, poddało się Saladynowi samo święte miasto Jerozolima, kończąc blisko dziewięćdziesiąt lat panowania krzyżowców. Wstrząs po jej utracie rozszedł się echem po Europie i pomógł wywołać trzecią krucjatę, która przywiodła na Wschód króla Ryszarda Lwie Serce, by stanął naprzeciw Saladyna. Choć krzyżowcy odzyskali później część wybrzeża, samej Jerozolimy nie zdołali już trwale odbić. Fala pierwszej epoki krucjat opadła i nigdy w pełni nie powróciła.