Przez dwadzieścia trzy lata wojny noszące imię Napoleona przetaczały się przez Europę. W jedną niedzielę, na polach na południe od Brukseli, dobiegły końca. Waterloo nie było ani największą bitwą epoki, ani najbardziej wyrafinowaną, ale było najbardziej rozstrzygające: nim zapadła noc, cesarz był skończony, a mapa kontynentu ustalona na pokolenie.
Sto Dni
Zesłany w 1814 roku na wyspę Elbę, Napoleon wymknął się straży, w marcu 1815 wylądował we Francji i pomaszerował na Paryż, zbierając po drodze żołnierzy. W kilka tygodni znów panował. Mocarstwa, które go pokonały, Wielka Brytania, Prusy, Austria i Rosja, ogłosiły go banitą i zaczęły gromadzić armie. Napoleon wiedział, że nie pobije ich wszystkich naraz, więc uderzył pierwszy do Belgii, licząc, że rozbije stojące tam siły brytyjskie i pruskie, zanim nadejdą pozostali.
Wzgórze pod Mont-Saint-Jean
Książę Wellington starannie wybrał teren: niski grzbiet w pobliżu wsi Waterloo, gdzie mógł ukryć oddziały na tylnym stoku i oprzeć linię na ufortyfikowanych folwarkach. Nocny deszcz zamienił pola w błoto, a Napoleon opóźnił atak o kilka godzin, by ziemia obeschła, godzin, które kosztowały go bardzo drogo. Wellington miał na czym się oprzeć. Pruski dowódca Gebhard von Blücher, pobity dwa dni wcześniej pod Ligny, przysiągł, że przyjdzie mu z pomocą.
Czworoboki przeciw jeździe
Francuzi rzucali się na grzbiet przez cały dzień. Ufortyfikowane folwarki Hougoumont i La Haye Sainte stały się maszynkami do mięsa, które pochłonęły tysiące ludzi. Po południu marszałek Ney słał falę za falą jazdy na piechotę Wellingtona, która formowała puste czworoboki, ścianę bagnetów z każdej strony, na którą koń nie natrze. Czworoboki się trzymały, krwawiące, lecz nieprzełamane, a jeźdźcy rozbijali się o nie jak fale o skałę.
Blücher dotrzymuje słowa
Po południu z lasów na wschodzie wyłoniły się ciemne kolumny: Prusacy, nadchodzący tak, jak obiecano. Uderzyli na prawą flankę Napoleona pod wsią Plancenoit, zmuszając go do oderwania oddziałów, których nie mógł stracić. Bitwa, którą Napoleon musiał wygrać szybko, stała się bitwą dwóch armii przeciw jednej, a czas się skończył.
Gwardia zawraca
Jako ostatni rzut Napoleon posłał naprzód Gwardię Cesarską, weteranów, których nigdy nie pobito. Wspięli się na grzbiet w skoncentrowany ogień muszkietów i dział, i po raz pierwszy się cofnęli. Gdy podniósł się krzyk „La Garde recule", Gwardia się cofa, francuska armia straciła ducha i rozpadła się w popłochu. Wellington machnął kapeluszem i cała linia ruszyła naprzód.
Mapa, która nastała
Na tym niewielkim skrawku ziemi padło może 50 tysięcy ludzi. Napoleon abdykował po raz ostatni i został wywieziony na Wyspę Świętej Heleny, skałę na południowym Atlantyku, gdzie zmarł w 1821 roku. Zwycięzcy przekroili Europę na kongresie wiedeńskim i zbudowali ład, który przez dziesięciolecia powstrzymywał wielką wojnę. „Waterloo" weszło do kilkunastu języków jako słowo oznaczające klęskę, z której się nie wraca.