Kto wygrał bitwę pod Prestonpans?
21 września 1745 roku armia jakobicka Karola Edwarda Stuarta, Bonnie Prince Charliego, rozbiła siły rządowe sir Johna Cope'a pod Prestonpans na wschód od Edynburga w ciągu najwyżej kwadransa. Przeprowadzeni nocą ścieżką przez bagno, górale uderzyli o świcie na linię rządową, zanim jej niedoświadczeni żołnierze zdążyli okrzepnąć, a szarża zmiotła ich z pola. Było to pierwsze wielkie zwycięstwo powstania 1745 roku.1
Było niemal po wszystkim, zanim się na dobre zaczęło. W ciągu kwadransa, we wrześniowy poranek na wschód od Edynburga, szarża górali rozbiła armię rządową tak doszczętnie, że bitwa przeszła do pieśni. Prestonpans było chwilą, gdy powstanie 1745 roku wyglądało przez moment tak, jakby mogło się udać.2

Książę w górach
Latem 1745 roku Karol Edward Stuart, Bonnie Prince Charlie, wylądował 25 lipca na zachodnim wybrzeżu Szkocji z garstką towarzyszy. 19 sierpnia rozwinął sztandar Stuartów w Glenfinnan, a klany, które odpowiedziały na wezwanie, dały mu armię. Była nieliczna, słabo uzbrojona i niemal w całości góralska, ale poruszała się szybko. W połowie września zajęła Edynburg bez walki; tylko zamek nad miastem nadal trzymał się króla Jerzego.3
Wszystkie daty w tym tekście podano według starego stylu. Wielka Brytania używała wtedy kalendarza juliańskiego, opóźnionego już o jedenaście dni względem gregoriańskiego, i porzuciła go dopiero w 1752 roku. Bitwa z 21 września 1745 roku przypadła więc według dzisiejszej rachuby na 2 października.4

Długi marsz Cope'a
Zatrzymać powstanie miał generał porucznik sir John Cope, głównodowodzący w Szkocji, dawny członek Izby Gmin z długą służbą za sobą. W całym kraju miał około 3000 żołnierzy, z których niewielu widziało kiedykolwiek bitwę. Ruszył na północ, w góry, by zagrodzić drogę buntownikom, ale nie podjął walki w terenie, który sprzyjał góralom, i odszedł do Inverness. Droga na południe stanęła otworem, a Karol z niej skorzystał.5
Cope przeprowadził więc armię wybrzeżem do Aberdeen i przewiózł morzem około 2500 ludzi do Dunbar na wschód od Edynburga. Wylądowali 17 i 18 września i połączyli się z dragonami. 19 września Cope ruszył na zachód, przeprawił się przez rzekę Tyne pod East Linton i rozbił obóz w pobliżu Haddington, zamierzając odbić stolicę.6
Dwie armie nad bagnem
20 września Cope zszedł z głównej drogi i ustawił wojsko na płaskich, otwartych polach na zachód od Seton, między miasteczkiem Prestonpans a morzem. Był to dobry teren dla regularnej piechoty i artylerii, a przy tym zamykał nadmorską drogę z Edynburga na wschód. Jakobici, którzy wyszli z obozu w Duddingston, skręcili na południe i zajęli grzbiet na zachód od Tranent, skąd patrzyli na przeciwnika z góry. Między armiami leżała jednak podmokła łąka poprzecinana rowami i frontalne natarcie ze wzgórza nie wchodziło w grę.7
Popołudnie minęło na manewrach. Cope kilka razy przestawiał linię, w miarę jak górale przesuwali się po grzbiecie. Oddział około pięćdziesięciu Cameronów z pułku Lochiela wszedł na cmentarz w Tranent i ściągnął na siebie ogień rządowych dział; to Cameronowie ponieśli tam pierwsze straty tej bitwy, zanim się wycofali. Gdy zapadł zmrok, żadna ze stron nie widziała sposobu, by dosięgnąć drugiej.8
Armia rządowa liczyła od 2000 do 2800 ludzi, zależnie od tego, czyim raportom się wierzy. Miała dwa pułki dragonów, 13. Gardinera i 14. Hamiltona, oraz piechotę z pułków Lascellesa, Murraya, Lee i Guise'a. Sześć lekkich dział i sześć małych moździerzy obsługiwali marynarze i kilku inwalidów, prawie bez wyszkolonych artylerzystów. Jakobitów było około 2400, niemal wyłącznie piechoty, z kilkudziesięcioma jeźdźcami w odwodzie. Współcześni podawali liczby od 1800 aż do 5500, którymi szacował ich sam Cope.9
Nocny marsz
Rozwiązanie podsunął miejscowy człowiek. Robert Anderson z Whitburgh, który polował na tych mokradłach, powiedział jakobickim dowódcom, że przez bagno biegnie na wschód sucha ścieżka. Lord George Murray i rada wojenna od razu się jej uchwycili. Oznaczało to porzucenie wzgórz i walkę na otwartym polu z armią mającą działa, ale też atak na przeciwnika, który się go nie spodziewał. Książę chciał osobiście prowadzić szarżę, lecz wodzowie klanów przekonali go, by objął drugą linię.10
Około północy górale sformowali kolumnę w ciemności i w ciszy przeszli ścieżką przez wąski przesmyk pod Riggonhead, schodząc na równinę na wschód od obozu Cope'a. Rządowe czujki usłyszały ich i około czwartej rano podniosły alarm, a Cope obrócił całą armię frontem na wschód, ku wschodzącemu słońcu. W porannej mgle jakobici rozwinęli się w dwie linie: na prawym skrzydle książę Perth z pułkami MacDonaldów z Clanranald, Glengarry i Keppoch, na lewym Murray z Cameronami i Stewartami z Appin.11

Szarża
Około piątej linia górali ruszyła naprzód. Każde rządowe działo oddało jeden strzał, moździerze wyrzuciły kilka pocisków, po czym obsługa uciekła, a do dział musieli strzelać sami oficerowie. Górale oddali z bliska nierówną salwę, rzucili muszkiety i z pałaszami oraz hakami bojowymi poszli do szarży.12
Pierwsi pękli dragoni na prawym skrzydle, i tak już wstrząśnięci widokiem uciekających artylerzystów. Pułkownik James Gardiner, którego dom w Bankton stał tuż za linią, próbował ich zatrzymać, a potem został przy garstce piechoty i walczył pieszo, dopóki nie padł. Zmarł z ran jeszcze tego samego przedpołudnia. Na lewym skrzydle drugi pułk dragonów uciekł, gdy tylko trafiono jego dowódcę. Piechota w centrum zdążyła oddać salwę, może dwie, zanim skrzydło Murraya zwinęło jej flankę, a wtedy cała linia się rozsypała.13
Większość szacunków mówi o dziesięciu do piętnastu minutach rozstrzygającej walki, a jeden ze świadków twierdził, że trwała cztery i pół minuty. O wpół do szóstej było, jak ujmuje to historyk brytyjskiego parlamentu, po wszystkim. Piechota uciekała na zachód i utknęła pod wysokimi murami parków Preston i Bankton, gdzie wielu zginęło przy próbie wspinaczki, a pościg ciągnął się przez ponad kilometr. Tylko nieliczni oficerowie, wśród nich podpułkownik sir Peter Halkett, utrzymali przy sobie małe grupki na tyle długo, by poddać się w porządku.14

Bilans strat
Liczby są niepewne, a źródła podają przedziały. Historic Environment Scotland, porównując ówczesne raporty, szacuje poległych po stronie rządowej na 150 do 300, a londyńska prasa donosiła o 300 zabitych i 500 jeńcach. Pułkownik Whitefoord naliczył 956 jeńców, a jeden ze współczesnych szacunków opartych na jego papierach mówi o około 300 zabitych, 368 rannych i 836 wziętych do niewoli. Z rządowej piechoty z pola uszło tylko około 170 ludzi. Jakobici stracili niewielu: według większości relacji około 30 zabitych i około 70 rannych, łącznie mniej więcej setkę.15
Działa, tabory i kasa wojskowa Cope'a dostały się zwycięzcom. Straż taborów, złożona z góralskich kompanii stojących pod Cockenzie, poddała się, gdy wzięty do niewoli starszy oficer wynegocjował warunki. Sam Cope odjechał z resztkami dragonów, najpierw do Coldstream, potem do Berwick-upon-Tweed, dokąd dotarł z około 450 ludźmi. Satyrycy nigdy mu tego nie zapomnieli.16
Szczyt powstania
Wieść wstrząsnęła Londynem. W dniu bitwy książę Newcastle pisał, że Pretendent zawładnął Szkocją, i przez kilka tygodni tak właśnie było. Karol spędził noc w Pinkie House i wrócił do Edynburga, który jakobici utrzymali do początku listopada. Napływali ochotnicy, a rząd musiał ściągnąć pułki z wojny we Flandrii, by stłumić bunt, którego wcześniej nie traktował poważnie.17
W listopadzie armia jakobicka weszła do Anglii. Na początku grudnia dotarła do Derby, około 125 mil od Londynu, ale 6 grudnia zawróciła. Jakobici wygrali jeszcze pod Falkirk 17 stycznia 1746 roku, a 16 kwietnia 1746 roku zostali rozbici pod Culloden. Rządowi zebranie armii zdolnej zakończyć powstanie zajęło siedem miesięcy od Prestonpans.18 › Bitwa pod Culloden, 1746

Johnnie Cope i pole bitwy dziś
Cope i dwaj jego starsi oficerowie stanęli przed komisją śledczą, która oczyściła wszystkich z zarzutów. Reputacji to jednak nie uratowało. Oficerowie dragonów publicznie oskarżali się nawzajem o to, kto pierwszy uciekł, a w Szkocji Cope stał się pośmiewiskiem w pieśni i melodii na dudy „Hey, Johnnie Cope”. Walter Scott i Robert Louis Stevenson wpisali tę bitwę w swoje powieści, a ballady śpiewa się o niej do dziś.19
Teren bardzo się zmienił. Bagno osuszono, a częściowo pochłonęła je odkrywkowa kopalnia węgla, wzdłuż południowego skraju biegnie główna linia kolejowa, zabudowa rozlała się od Prestonpans i Port Seton, a w pobliżu leży teren elektrowni węglowej Cockenzie. Rdzeń pola bitwy, pola uprawne wokół Seton West Mains, pozostaje jednak otwarty i przetrwał odcinek konnej kolejki węglowej (waggonway) z 1722 roku, która woziła węgiel z Tranent do portu w Cockenzie i którą obie armie przekroczyły podczas pogromu. Archeolodzy z Uniwersytetu w Glasgow znaleźli w ogrodach przy rdzeniu pola bitwy kule muszkietowe, kartacze i guziki.20
Przy drodze B1361 stoi kamienny kopiec wzniesiony w 1932 roku, a obelisk pułkownika Gardinera, postawiony w połowie XIX wieku, wznosi się przy Bankton House, w którym dziś są mieszkania. Battle of Prestonpans (1745) Heritage Trust opiekuje się pomnikiem Gardinera i punktem widokowym nad polem bitwy, a samo pole od 2011 roku figuruje w szkockim rejestrze historycznych pól bitewnych. Rocznica przypada 21 września.21






