5 października 1672 roku, jak podają dwa diariusze pisane w jego obozie, hetman wielki koronny Jan Sobieski wyruszył spod Krasnegostawu z niewielkim oddziałem jazdy, by wyłapać tatarskie czambuły, które po tureckim najeździe uprowadzały jasyr z południowo-wschodniej Polski. Tej nocy szedł w ulewnym deszczu ku Krasnobrodowi. W ciągu następnych dziesięciu dni jego jazda rozbiła zagony tatarskie pod Narolem, Niemirowem, Komarnem i Petranką pod Kałuszem i uwolniła tysiące jeńców, choć źródła podają dla każdej z tych potyczek inne liczby. Wyprawa nie mogła odwrócić strat 1672 roku, przypieczętowanych traktatem buczackim, ale według Muzeum Pałacu w Wilanowie przyniosła Sobieskiemu sławę. Także tego dnia: bitwa nad rzeką Thames w 1813 roku.
Państwo zaskoczone wojną
W 1672 roku wojsko osmańskie najechało Rzeczpospolitą i zdobyło twierdzę w Kamieńcu Podolskim. Wojciech Kalwat z Muzeum Pałacu w Wilanowie opisuje państwo zupełnie nieprzygotowane, pogrążające się w wojnie domowej, z królem Michałem Korybutem Wiśniowieckim, który nie chciał powiększyć armii, bo obawiał się wzrostu znaczenia swego rywala Sobieskiego. Historyk Tadeusz Korzon pisze, że 2 października komisarze polscy wysłani do rokowań patrzyli, jak orda nuradyna sułtana wychodzi „w czambuł”, by przed zawarciem pokoju łupić i brać jasyr.1
4 października jeden z zagonów zapędził chorągiew stojącą w Krynicy pod Zamościem aż pod obóz Sobieskiego pod Krasnymstawem. Sobieski pisał do króla, że zaraz, zostawiwszy obóz „in securo”, poszedł komunikiem na nieprzyjaciela, „ponieważ wszyscy się na to zgadzali, że prosto idzie na osobę WKMci”. Obóz cofnięto pod Krupę. Według diariusza obozowego zwanego „Dziennikiem pogromu” sam Sobieski został tej nocy z komunikiem pod Krasnymstawem.2
Sobieski wyrusza
„5 Octobris, ruszył JmP. Marszałek ku Zamościu, zkąd się był pokazał Nieprzyiaciel”, zapisano w „Dzienniku”. Sobieski był wówczas marszałkiem wielkim i hetmanem wielkim koronnym. Drugi diariusz obozowy, „Diaryusz expedycyi”, podaje, że tego dnia rano Sobieski „ruszył się ślaki nieprzyjacielskie przerzynać”; wojsko uszło pięć mil i stanęło pół mili od Zamościa. „Dziennik” i Korzon wymieniają Sitaniec jako miejsce pierwszego popasu, skąd Sobieski zaprosił do kompanii kozackiego wodza Haneńkę, stojącego w Zamościu; ten jednak już wyruszył. Kozak Zawisza przyprowadził języków, którzy według „Diaryusza” mówili o powracających zagonach tatarskich, i nocą wojsko skręciło ku Krasnobrodowi.3
„Diaryusz” pisze o wyprawie „z tak małą garstką ludzi, bo nas nad półtrzecia tysiąca nie było”. Korzon pisze o „wcale niewielkiej liczbie żołnierza”, od 3 do 4 tysięcy ludzi i dwa razy więcej koni, i przytacza list Prażmowskiego do kardynała Altieriego, który mówi tylko o 4 tysiącach. Relacja wilanowska podaje około 3 tysięcy. Korzon cytuje towarzyszącego Sobieskiemu Francuza Beaumonta, który pisał o „lotnym obozie bez bagaży, każdy z dwoma końmi” (przekład nasz). Sobieski pisał: „Tę noc całą szedłem zaiedno w dészcz srogi”. Według „Dziennika” tego samego dnia rotmistrz Atanazy Miączyński, wysłany kilka dni wcześniej na podjazd, pobił pod Rawą murzów Aga i Zora i odbił kilkaset jasyru.4
Bitwa pod Krasnobrodem
5 października 1672 · 354 lata temu
Krasnobród, Narol, Niemirów
W nocy z 5 na 6 października Haneńko dotarł pierwszy do obozu Tatarów i Kozaków pod Krasnobrodem i uderzył po ciemku. Sobieski pisał, że wielu Tatarów uszło w las, ale jasyr odbito cały, a „trup po lesie gęsty”; „Dziennik” przypisuje Haneńce zabranie bydła i koni i zabicie trzech albo czterech ludzi; Korzon pisze, że Haneńko odbił podobno około 2500 jeńców. Skoro świt 6 października Sobieski kazał przeszukać las; zginął dowódca zagonu, Zatyusza.5
Tego dnia uderzył pod Narolem na dwa powracające zagony i gnał je do nocy, siekąc i topiąc w Tanwi. Oba diariusze podają, że odbito tam około 2000 jeńców lub więcej. Po nocnym marszu 7 października dopadł pod Horyńcem i Niemirowem wojsko Dziambet Gireja sułtana i rozproszył je. Za ten dzień Sobieski pisał, że jasyru „kilkanaście tysięcy odbiło się”, „Dziennik” podaje około 12 tysięcy, „Diaryusz” blisko 20 tysięcy.6
Kosz sułtana pod Komarnem
9 października Sobieski zastał pod Komarnem nuradyna sułtana. Jego ludzie szli w deszczu przez przeprawy tak złe, „że podobno gorszych y większych niemasz w całym świecie”, jak pisał. Własne siły ocenił na „dwóch tysięcy, ad summum pół-trzecia”. Sobieski i „Dziennik” liczą po dziesięć tysięcy Tatarów z Ordy, nie licząc Tatarów litewskich, Kozaków i innych. Tatarów litewskich „Dziennik” podaje 4000, a Korzon 400; ta rozbieżność pozostaje nierozstrzygnięta. „Diaryusz” podaje 20 tysięcy Tatarów.7
Sobieski uderzył dwoma skrzydłami: lewym szedł strażnik koronny Stefan Bidziński, prawym on sam. Gdy zaczął przerzynać nieprzyjaciela z boku, Tatarzy rzucili się do ucieczki, a pościg trwał do nocy. Według Sobieskiego i Korzona wojsko sułtana rozgromiono pod Bieńkową Wiśnią. Sobieski liczył, że tego dnia odbito „namniey na dwadzieścia tysięcy” jeńców, „Dziennik” podaje około dwudziestu tysięcy, „Diaryusz” „lepiéj niżeli pod 40 tysięcy”. „Owo zgoła nie mógł sam Pan Bóg większey łaski swoiey y błogosławieństwa swego świętego pokazać, iakie pokazał; snadź za uproszeniem tych niewinnych dusz, które niebiosa same przenikać musiały płaczem swoim”, pisał.8
Pułapka w lasach bednarowskich
Ostatni pościg szedł za najmłodszym sułtanem, Adzi Girejem, z którym połączył się nuradyn z niedobitkami spod Komarna, przez wezbrany Dniestr, obok Stryja i Doliny. Dowiedziawszy się, że Tatarzy idą w lasy bednarowskie, Sobieski posłał nocą do okolicznych chłopów, by zarąbali leśne drogi. 14 października dopadł ich pod Petranką. Sobieski datował relację „z pod Kałusze”, co Korzon tłumaczy tym, że było to najbliższe powszechnie znane miasto. Według jego relacji było to w godzinę po wschodzie słońca. „Dziennik” i Korzon opisują, jak jego wojsko podchodziło ze schylonymi chorągwiami, tak że Tatarzy z początku wzięli je za swoich. Sobieski liczył komunik tatarski na najmniej osiem tysięcy oprócz Kozaków i Turków, a własnych ludzi na półtora tysiąca; zdobyto wszystkie chorągwie, „co aby się kiedy z Tatarami trafić miało, dawnieysze nie wspominaią dzieie”. On i „Dziennik” podają, że uwolniono około dziesięciu tysięcy jeńców.9
15 października w obozie odprawiono Te Deum. „Dziennik” kończy się pochwałą Sobieskiego: „nigdy prawie nie śpiąc, nigdy nie rozbieraiąc się, ognia nie niecąc, mało, ledwie co, iedząc, (bo w spustoszałym kraiu o chleba bochenek trudniey było, niż o tysiąc Tatarów)”.10
Co dała wyprawa
Korzon pisze, że według rachuby samego Sobieskiego uwolniono przeszło 44 000 dusz chrześcijańskich, a według Beaumonta 80 000. Kalwat również podaje 44 tysiące jako rachubę samego Sobieskiego. Wyprawa nie mogła odwrócić losów wojny. 16 października, pisze Korzon, kajmakan przystał na polską ofertę w sprawie haraczu, „a zaraz potem spisano i podpisano traktat buczacki”. Wylicza też jego cenę: haracz 22 tysięcy czerwonych złotych rocznie, utratę Kamieńca z Podolem i zrzeczenie się Ukrainy.11
Według Korzona Sobieski pobił Turków pod Chocimiem 11 listopada 1673 roku, o czym piszemy w artykule o bitwie pod Chocimiem 1673, a 21 maja 1674 roku ogłoszono go królem. Kalwat pisze, że wyprawa przyniosła Sobieskiemu sławę, i że uchodzi ona za jedną z najchlubniejszych kart w dziejach polskiej jazdy. Więcej w biografii Jana III Sobieskiego i w artykule o husarii.12
Także tego dnia
1813: pod osadą Braci Morawskich nad rzeką Thames, na terenie dzisiejszego Ontario, amerykańska armia Williama Henry’ego Harrisona pokonała brytyjsko-indiańskie siły generała majora Henry’ego Proctera. Tego wieczoru Harrison donosił o „complete victory over the combined Indian and British forces”, czyli o zupełnym zwycięstwie nad połączonymi siłami indiańskimi i brytyjskimi; Procter nazwał to starcie „the disastrous affair of the 5th inst. near the Moravian Village”, czyli fatalną sprawą z 5 bieżącego miesiąca pod wsią Braci Morawskich (przekład nasz). Harrison podawał siłę swojej armii na „something above three thousand”, ponad trzy tysiące, a Indian w walce na „considerably upwards of one thousand”, znacznie ponad tysiąc (przekład nasz). Herbert Goltz pisze, że ucieczka wojsk brytyjskich zostawiła około 500 Indian naprzeciw około 3000 Amerykanów. Zginął przywódca Szawanezów Tecumseh. Według Harrisona do niewoli wzięto 601 żołnierzy regularnych; własne straty podał na siedmiu zabitych i dwudziestu dwóch rannych, z których pięciu potem zmarło, a brytyjskie na dwunastu zabitych i dwudziestu dwóch rannych. Więcej w artykule o bitwie nad Thames.13






