Kto wygrał bitwę pod Kałuszynem?
Polska wygrała bitwę pod Kałuszynem w nocy z 11 na 12 września 1939 roku. Niemiecki 44 pułk piechoty zajął miasto na wschód od Warszawy i odciął odwrót 1 Dywizji Piechoty Legionów, zwanej Żelazną Dywizją. W nocnym natarciu 6 pułk piechoty Legionów zdobył miasto, m.in. szturmując na bagnety wzgórze 194,8, a 11 pułk ułanów wykonał słynną, sporną nocną szarżę. Nad ranem miasto znów było polskie, a dywizja przebiła się przez niemiecką blokadę pod Kałuszynem. Było to jedno z nielicznych wyraźnych polskich zwycięstw taktycznych kampanii wrześniowej.
Większość polskich opowieści z września 1939 roku kończy się klęską. Kałuszyn jest jednym z wyjątków. Jednej nocy polska dywizja, niemal okrążona na wschód od Warszawy, odwróciła się i odbiła zajęte przez Niemców miasto na bagnety, a przy okazji wjechała w legendę. Nie zmieniło to losów kampanii i kosztowało straszliwą cenę, ale pozostaje jednym z nielicznych wyraźnych polskich zwycięstw tamtej przegranej jesieni.3
Pułapka na wschód od Warszawy
W drugim tygodniu inwazji polska 1 Dywizja Piechoty Legionów pod dowództwem generała Wincentego Kowalskiego wycofywała się znad dolnego Bugu na południowy wschód, w kierunku Łukowa. Niemcy zaczęli wkrótce nazywać ją „Żelazną Dywizją”. 11 września żołnierze niemieckiego 44 pułku piechoty z 11 Dywizji zajęli niewielkie mazowieckie miasto Kałuszyn przy drodze z Warszawy do Siedlec, około 50 km na wschód od Warszawy, i zamknęli dywizji drogę odwrotu. Kowalski rozkazał odbić miasto jeszcze tej nocy.4


Nocne natarcie
Późnym wieczorem 11 września polskie patrole potwierdziły, że Kałuszyn jest silnie obsadzony. Zamiast czekać na świt i niemieckie lotnictwo, 6 pułk piechoty Legionów pułkownika Stanisława Engla uderzył od razu, po ciemku. Pierwsze starcie nastąpiło na skraju miasta i szybko przerodziło się w chaotyczną walkę wręcz wśród ulic i ogrodów, w blasku płonących domów i rac.5
Szturm na bagnety na wzgórze 194,8
Tym, co naprawdę przełamało obronę, było natarcie piechoty. III batalion 6 pułku Legionów pod dowództwem Jana Kasztelowicza zdobył niemiecką pozycję na wzgórzu 194,8 na bagnety. Nad ranem wzgórze padło, a bataliony niemieckiego 44 pułku w mieście zostały rozbite, wielu żołnierzy zginęło lub trafiło do niewoli. Była to zacięta walka na bliski dystans i jest to najlepiej udokumentowana część bitwy.6

Szarża ułanów
Najsłynniejszy moment Kałuszyna jest zarazem najbardziej sporny. W nocy 4 szwadron 11 pułku ułanów pod dowództwem porucznika Andrzeja Żylińskiego wykonał konny rajd przez skraj miasta. Według późniejszej relacji samego Żylińskiego wcale nie była to zaplanowana szarża: usłyszał okrzyk „Kawaleria naprzód!” od strony sztabu pułku i wziął go za rozkaz. Szwadron wpadł do ciemnego miasta, z początku rozpraszając niemiecką piechotę, po czym został oświetlony racami na otwartej przestrzeni, a nawet ostrzelany przez polskich żołnierzy, którzy nie rozpoznali swoich. Część historyków w ogóle wątpi, czy doszło do prawdziwej szarży.7
Cena była wysoka, choć relacje się różnią. Większość z nich podaje, że z mniej więcej 85 koni, które ruszyły, wróciło tylko około 33; sam Żyliński pisał o stratach rzędu 33 koni z 88. Tak czy inaczej liczba 33, powtarzana tak, jakby oznaczała zabitych, dotyczy koni, a nie poległych ludzi. Bez względu na rzeczywisty charakter, ten rajd przeszedł do pamięci jako jedna ze słynnych polskich akcji kawaleryjskich 1939 roku.8

Rzadkie zwycięstwo
Około dziewiątej rano 12 września Kałuszyn był już w całości w polskich rękach. Ocalali Niemcy wycofali się ku Siedlcom, a Żelazna Dywizja ruszyła przez wyrwaną lukę, kontynuując odwrót w walce. Samo miasto zostało w znacznej części zrujnowane. W szerszej opowieści września 1939 była to rzecz mała, udane przebicie, a nie punkt zwrotny, a kampania była już przegrana. Ale jako wyraźne zwycięstwo taktyczne, odniesione nad niemieckim pułkiem, w walce wręcz i po ciemku, było niemal wyjątkiem.9
Jak pamięta się Kałuszyn
Kałuszyn pamięta się jako powód do dumy w miesiącu klęsk: dowód, że polska armia 1939 roku wciąż potrafiła wygrać otwartą walkę, i wizytówkę Żelaznej Dywizji. W 2014 roku, na siedemdziesiątą piątą rocznicę, miasto odsłoniło złocony pomnik nazywany „Złotym Ułanem”, upamiętniający szarżę. Dwie uwagi dla ciekawych: to nie jest bitwa pod Kłuszynem z 1610 roku, zupełnie inna bitwa w innej wojnie; a mimo sławy ułanów było to natarcie na piechotę broniącą miasta, a nie mit polskiej jazdy szarżującej na czołgi.10






