Kto wygrał bitwę w lesie Belleau?
Wygrali Amerykanie. Od 1 do 26 czerwca 1918 roku amerykańska 2. Dywizja, z Brygadą Piechoty Morskiej na czele, wspierana przez oddziały armii lądowej i francuską artylerię, walczyła o las Belleau, plątaninę drzew i skał nad Marną, gdzie zatrzymały się wojska niemieckie w czasie wiosennej ofensywy. Walki były zaciekłe, często wręcz, i kosztowały Amerykanów 9777 zabitych, rannych i zaginionych, ale 26 czerwca zameldowano, że las w całości należy do piechoty morskiej. Bitwa pokazała, że na froncie zachodnim pojawiła się nowa siła, i przyniosła marines trwałą sławę.3
Wiosną 1918 roku ostatnie wielkie niemieckie ofensywy przetaczały się przez Francję, a front zachodni wisiał na włosku. W lukę w linii frontu, 56 do 63 kilometrów od Paryża, weszli świeżo przybyli Amerykanie, a w niewielkim francuskim lesie amerykańska piechota morska stoczyła bitwę, która na sto lat określiła jej tożsamość.4
Ostatnie natarcie Niemiec
W 1918 roku I wojna światowa wykrwawiła już Europę. Rosja wypadła z wojny, co uwolniło niemieckie dywizje na wschodzie, a Stany Zjednoczone, walczące od kwietnia 1917 roku, potrzebowały roku, by wystawić, wyszkolić i przewieźć do Francji armię. Przywódcy Niemiec postanowili wygrać, zanim amerykańska siła zdąży zaważyć, i wiosną rozpoczęli serię wielkich ofensyw na zachodzie.5
Trzecia z nich, operacja „Blücher”, ruszyła 27 maja 1918 roku na spokojnym dotąd odcinku między Soissons a Reims. Zaskoczyła Francuzów i odepchnęła ich aż nad Marnę, 56 kilometrów od Paryża. Francja poprosiła o pomoc, a Amerykanie rzucili do przodu dwie niesprawdzone w boju dywizje. Amerykańska 3. Dywizja zajęła pozycje nad Marną pod Château-Thierry, a 1 czerwca 2. Dywizja zluzowała oddziały francuskie po obu stronach drogi z Paryża do Metzu. Przed nią leżał Bois de Belleau, gęsty las długi na około dwa i pół kilometra, dawny teren łowiecki, w rękach Niemców.6

2. Dywizja była nietypowa: jedną z jej dwóch brygad piechoty, 4., tworzyła piechota morska, 5. i 6. pułk marines oraz 6. batalion karabinów maszynowych, około 10 tysięcy ludzi pod dowództwem oficera armii lądowej, generała brygady Jamesa G. Harborda, dawnego szefa sztabu generała Johna J. Pershinga. Druga brygada, 3., składała się z regularnych 9. i 23. pułku piechoty.7

Odwrót? Do diabła, nie
W nocy 2 czerwca francuski dowódca korpusu rozkazał dywizji utrzymać linię za wszelką cenę. Gdy wycofujący się Francuzi przechodzili przez pozycje 5. pułku, francuski oficer zasugerował kapitanowi Lloydowi Williamsowi, by marines też się cofnęli. Williams odpowiedział, jak przytacza American Battle Monuments Commission: „Odwrót, do diabła! Dopiero co przyszliśmy!”8
W lesie niemiecki 461. Pułk Piechoty okopał się wśród skał i zarośli z karabinami maszynowymi, moździerzami i lekką artylerią i ostrzeliwał amerykańską linię pociskami burzącymi, szrapnelami i gazem. 4 czerwca niemieckie ataki pod Lucy-le-Bocage i farmą Les Mares odparto z ciężkimi stratami. W rzeczywistości Niemcy wstrzymali operację „Blücher” 5 czerwca, a dywizja broniąca większej części lasu, 237., była dywizją pozycyjną ocenianą jako czwartorzędną.9

6 czerwca 1918
6 czerwca Amerykanie przeszli do natarcia. Rano marines, z francuską 167. Dywizją na lewym skrzydle, walczyli o wzgórze 142 na zachód od lasu. Tam sierżant artylerii Ernest Janson zdobył pierwszy w tej wojnie Medal Honoru dla żołnierza piechoty morskiej. Pod Lucy-le-Bocage sierżant Dan Daly, szef kompanii w 6. pułku piechoty morskiej, miał poderwać swoich ludzi okrzykiem: „Naprzód, sukinsyny! Chcecie żyć wiecznie?”10
O 17.00 ruszyło natarcie na sam las: batalion 5. pułku od zachodu i batalion 6. pułku od południa, wspierany na prawym skrzydle przez 23. pułk piechoty armii lądowej. Marines szli w szeregach przez otwarte pole pszenicy sięgającej do pasa, usiane czerwonymi makami, po pobieżnym rozpoznaniu i słabym przygotowaniu artyleryjskim, prosto pod niemieckie karabiny maszynowe. Zdobyli wieś Bouresches i przyczółek w południowej części lasu. Do zmroku brygada straciła 1087 zabitych i rannych, w jeden dzień więcej strat, niż piechota morska poniosła przez całe 143 lata swojej historii.11

Trzy tygodnie w lesie
To, co nastąpiło, było walką z bliska i bez litości. 10 czerwca 6. pułk zaatakował południową część lasu, a 5. pułk północną, ale w poszarpanym terenie ominięte niemieckie oddziały i grupy infiltrujące uderzały od tyłu i 11 czerwca Niemcy wciąż trzymali północ lasu. 13 czerwca odparto niemiecki kontratak na wschodnią część lasu i Bouresches. Sierżant artylerii Fred Stockham oddał swoją maskę gazową rannemu, a potem sam zmarł od gazu; Medal Honoru otrzymał pośmiertnie.12
Obie strony zasypywały las pociskami burzącymi i gazem, w tym iperytem, który parzył skórę wszędzie, gdzie przylgnął do ludzi i ubrań. W ostatniej fazie walczono wręcz, bagnetami i nożami okopowymi. 16 i 17 czerwca wyczerpane kompanie marines na pewien czas zluzował 7. pułk piechoty i 7. batalion karabinów maszynowych z 3. Dywizji. Marines atakowali las sześć razy, zanim wyparli z niego Niemców, i w sumie walczyli z oddziałami pięciu niemieckich dywizji.13

Las w całości nasz
Między 22 a 24 czerwca marines i strzelcy karabinów maszynowych armii lądowej wrócili na linię. Po całodniowym ostrzale 25 czerwca 3. batalion 5. pułku majora Maurice'a Shearera uderzył i walczył do późnego wieczora, zdobył północny kraniec lasu i wziął do niewoli ponad 500 Niemców. Nazajutrz odparto niemieckie kontrataki, a 26 czerwca Shearer wysłał meldunek złożony z jednego zdania: „Las w całości należy do piechoty morskiej USA”.14

Cena była wysoka. Według ABMC Stany Zjednoczone straciły pod lasem Belleau 9777 ludzi; Marine Corps Times podaje łącznie dla marines i żołnierzy armii lądowej 1811 zabitych i 7966 rannych. Dwóch marines i dwóch oficerów marynarki otrzymało Medal Honoru, a 152 marines Krzyż Marynarki. W dowód wdzięczności Francuzi przemianowali las na Bois de la Brigade de Marine, Las Brygady Piechoty Morskiej.15
Mit i znaczenie
Często mówi się, że las Belleau ocalił Paryż. Historyk David Zabecki uważa, że nie: Paryż nie był wtedy celem Niemców, którzy nie mieli zresztą środków, by do niego dotrzeć, a Belleau było ciężką, ale lokalną walką taktyczną na długim froncie. Bitwa pokazała jednak Niemcom, którzy wcześniej lekceważyli Amerykanów, że ci nowi żołnierze nacierają z nieustępliwą odwagą bez względu na straty. Niemiecki meldunek opisywał przeciwnika jako upartego i niebojącego się strat. Historycy armii amerykańskiej przytaczają ocenę generała Roberta Bullarda: marines nie wygrali tu wojny, ale uratowali aliantów przed klęską.16
W ciągu kilku tygodni alianci na dobre przeszli do natarcia, najpierw w kontrofensywie z 18 lipca, a potem w ofensywie stu dni, w której Amerykanie stoczyli swoją największą bitwę tej wojny w Argonnach.17 › Ofensywa Meuse-Argonne 1918
Diabelskie psy
Według tradycji piechoty morskiej Niemcy nazwali marines pod lasem Belleau Teufelshunde, diabelskimi psami, a przydomek od razu trafił na plakaty werbunkowe. National Museum of the Marine Corps przyznaje otwarcie, że nie ma dowodu, by wymyślili go niemieccy żołnierze. Na plakatach pisano Teufel Hunden, co nie jest poprawną niemczyzną, a dziennik Boston Globe opisał ten przydomek już 14 kwietnia 1918 roku, na kilka tygodni przed starciem marines z Niemcami pod Belleau. Niezależnie od pochodzenia nazwa się przyjęła, a bitwa stała się założycielską legendą nowoczesnej piechoty morskiej.18
Las Belleau dziś
Las leży około 10,5 kilometra na północny zachód od Château-Thierry, przy wsi Belleau. Według American Battle Monuments Commission dzieli go od Paryża około 80 kilometrów drogą i 35 mil (około 56 km) w linii prostej; David Zabecki podaje 39 mil (około 63 km). Pole bitwy pozostało od 1918 roku niemal nietknięte, a w lesie wciąż spoczywają szczątki ponad tysiąca żołnierzy amerykańskich, francuskich i niemieckich, których nigdy nie odnaleziono. Wzdłuż szlaku ciągną się leje po pociskach, stanowiska strzeleckie i linie okopów, a na polanie stoi rzeźba nacierającego marine autorstwa Felixa de Weldona, twórcy pomnika Iwo Jimy. W lesie wciąż znajdują się niewybuchy, także pociski gazowe.19
U stóp lasu leży Amerykański Cmentarz Aisne-Marne o powierzchni 17 hektarów, wojenny cmentarz, który Kongres w 1921 roku uznał za stały, poświęcony 30 maja 1937 roku. Opiekująca się nim komisja przytacza obietnicę generała Pershinga, że czas nie przyćmi chwały ich czynów. Więcej o amerykańskiej wojnie we Francji mówią przewodnik po największych bitwach w historii Ameryki oraz strona epoki I wojny światowej.20 › John J. Pershing







