Ewakuacja z Dunkierki, operacja o kryptonimie Dynamo, uratowała między 26 maja a 4 czerwca 1940 roku 338 226 żołnierzy brytyjskich i alianckich według wyliczenia brytyjskiego historyka oficjalnego Lionela Ellisa; Greg Bradsher z amerykańskich Archiwów Narodowych podaje, że było wśród nich 139 997 żołnierzy francuskich, polskich, holenderskich i belgijskich. Większość zabrały niszczyciele i inne duże statki z falochronu wschodniego w porcie; słynne małe statki przewoziły ludzi z plaż. Od 35 000 do 40 000 francuskich żołnierzy straży tylnej dostało się do niewoli, gdy 4 czerwca miasto padło.1
Pod koniec maja 1940 roku Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, a obok niego armie francuska i belgijska, został przyparty do morza w kurczącym się kotle wokół Dunkierki. Na początku operacji Dynamo Brytyjczycy spodziewali się sprowadzić do kraju tylko około 45 000 ludzi. Gdy operacja Dynamo dobiegła końca, wywieziono 338 226 ludzi.2
Dunkierkę pamięta się jako cud i w pewnym sensie była cudem. Była też klęską, mistrzostwem morskiej organizacji, długiem wobec francuskich żołnierzy, którzy zostali na miejscu, i opowieścią, której najsłynniejszy obraz, flotylla małych łodzi, jest prawdziwy, ale nie stanowi całej prawdy.
Przyparci do morza
Niemcy uderzyły na Francję i kraje Beneluksu 10 maja 1940 roku. Gdy najlepsze armie alianckie wkraczały do Belgii, niemieckie dywizje pancerne przebiły się przez Ardeny, sforsowały Mozę i wieczorem 20 maja dotarły do kanału La Manche, przecinając siły sprzymierzonych na pół. Dowódca BEF, lord Gort, według Edwarda G. Lengela 23 maja postanowił się wycofać i utworzyć pierścień obrony wokół portu, a trzy dni później brytyjskie Ministerstwo Wojny (War Office) wydało rozkaz ewakuacji; Dunkierka była wtedy ostatnim portem w rękach aliantów. Brytyjska historia oficjalna za być może najbrzemienniejszy w skutki krok Gorta uznaje jego decyzję z szóstej wieczorem 25 maja: odwołał zaplanowane na 26 maja natarcie na południe i wysłał dwie dywizje, by zamknęły lukę otwierającą się między armią brytyjską a belgijską.3
Trudno o gorsze miejsce na akcję ratunkową. Port był zniszczony bombardowaniami, płonęły zbiorniki ropy, a plaże opadały tak łagodnie, że duże statki nie mogły podejść blisko brzegu.

Rozkaz zatrzymania z 24 maja
Czas podarował aliantom sam przeciwnik. 24 maja Hitler, odwiedzając sztab Grupy Armii A Gerda von Rundstedta, zatwierdził rozkaz, który zatrzymał czołgi na linii kanału Aa, zaledwie około 20 kilometrów od Dunkierki; zniszczenie kotła pozostawiono głównie Luftwaffe, której szef Hermann Göring dzień wcześniej domagał się tego zadania. Czołgi ruszyły dopiero 26 maja.4
O przyczyny tej decyzji spór trwa do dziś. Sztab Rundstedta obawiał się o wyeksploatowane czołgi i kontratak na skrzydło, Göring chciał chwały dla lotnictwa, a według niektórych relacji Hitler zamierzał oszczędzić Brytyjczyków, by ułatwić zawarcie pokoju. Historycy nie doszli do zgody, ale generał wojsk pancernych Heinz Guderian uznał później tę decyzję za tę, która miała „najbardziej katastrofalny wpływ na cały dalszy przebieg wojny” (w przekładzie).5
Operacja Dynamo
Ewakuacją kierował wiceadmirał Bertram Ramsay z pomieszczenia wykutego głęboko w klifach Dover, w którym niegdyś stała prądnica, po angielsku dynamo; stąd nazwa operacji. Rozpoczęła się wieczorem 26 maja. Pierwszego pełnego dnia wywieziono zaledwie około 7500 do 8000 żołnierzy, a plan wciąż zakładał, że większość armii przepadnie.6
Rachunek zmienił falochron wschodni w porcie. Brytyjska historia oficjalna podaje, że 27 maja, gdy nabrzeża i port były już zbyt zbombardowane, by z nich korzystać, kapitan William Tennant, najstarszy rangą oficer marynarki w Dunkierce, zameldował, że użyteczne pozostały tylko zewnętrzny falochron i plaże; wczesnym rankiem następnego dnia, gdy falochron okazał się praktycznym zastępstwem nabrzeży, poprosił o przysłanie do niego statków, a niszczyciele wpływały do portu i zabierały wielu żołnierzy.7

Małe statki: prawda i mit
Problemem pozostawały plaże. Duże jednostki musiały stać daleko od brzegu, a żołnierze czekali godzinami na wydmach albo brodzili w wodzie po szyję. Admiralicja zwróciła się do właścicieli małych jednostek i z Tamizy oraz południowego wybrzeża ściągnięto jachty, kutry rybackie, łodzie ratunkowe, barki i parowce wycieczkowe. Według redakcji HISTORY.com pierwsze z małych statków dotarły na plaże rankiem 28 maja. Wyliczenia małych jednostek się różnią: Association of Dunkirk Little Ships podaje, że z Ramsgate wypłynęło około 850 prywatnych łodzi, a redakcja HISTORY.com pisze o 800 do 1200 łodziach. Wiele z nich obsadzili oficerowie i marynarze wojenni, inne ochotnicy, a niewielką część sami właściciele.8
Ich głównym zadaniem było przewożenie ludzi z plaż na większe statki czekające na redzie, i robiły to pod ostrzałem. Obraz amatorskiej armady, która sama przywiozła armię do domu, jest jednak mitem co do proporcji. Spośród 338 226 ludzi wywiezionych w operacji Dynamo brytyjska historia oficjalna liczy blisko 100 000 zabranych z plaż i zauważa, że niszczyciele przywiozły więcej ludzi niż nawet statki pasażerskie. Obie rzeczy są prawdą, a druga nie umniejsza odwagi pierwszej.9
Straż tylna i cena
Dunkierki do końca bronili żołnierze, którzy wiedzieli, że nie odpłyną. Francuzi z 1. Armii walczyli pod Lille do 31 maja, wiążąc kilka niemieckich dywizji, a francuskie dywizje utrzymywały linię obrony w ostatnie noce, gdy brytyjska straż tylna odpłynęła już w nocy z 2 na 3 czerwca. Gdy rankiem 4 czerwca miasto padło, do niewoli poszło od 35 000 do 40 000 francuskich żołnierzy, dane bywają różne. W kotle znalazły się także niewielkie oddziały holenderskie i polskie. Daleko na północy alianci, którzy 28 maja odbili Narwik, ewakuowali się na początku czerwca, bo niemiecka ofensywa we Francji szła naprzód.10
Cena była wysoka. Zatonęło sześć brytyjskich i trzy francuskie niszczyciele oraz ponad 200 innych jednostek alianckich. W całej kampanii francuskiej BEF stracił około 68 000 ludzi i pozostawił niemal wszystkie czołgi, działa i pojazdy. Nie istnieje jedna wiarygodna liczba poległych podczas samej ewakuacji, na morzu, na plażach i w powietrzu.11

Przemówienie Churchilla z 4 czerwca 1940
Po południu w dniu zakończenia ewakuacji Winston Churchill przemówił w Izbie Gmin. Nazwał akcję „cudem ocalenia”, ale nie pozwolił, by kraj wziął ją za coś innego: „Musimy bardzo uważać, by nie przypisywać temu ocaleniu cech zwycięstwa. Ewakuacjami nie wygrywa się wojen” (w przekładzie). To samo przemówienie kończyło się słowami, które towarzyszyły Brytyjczykom latem w czasie bitwy o Anglię: „będziemy walczyć na plażach” i „nigdy się nie poddamy”. W tej bitwie Dywizjon 303, prowadzony w najcięższych tygodniach przez Witolda Urbanowicza, stał się jedną z najskuteczniejszych jednostek Fighter Command.12
Dlaczego Dunkierka wciąż ma znaczenie
Gdyby BEF dostał się do niewoli, Wielka Brytania straciłaby prawie wszystkich wyszkolonych żołnierzy i trudno sobie wyobrazić, by mogła dalej prowadzić wojnę. Zamiast tego zachowała ludzi, którzy odbudowali jej armię, wśród nich oficerów takich jak Bernard Montgomery, który dowodził dywizją w odwrocie, a cztery lata później wrócił do Francji na plaże Normandii. „Duch Dunkierki” stał się w Wielkiej Brytanii synonimem improwizowanej odwagi. Warto go pamiętać, jeśli w tej pamięci jest miejsce dla załóg niszczycieli, dla Francuzów, którzy utrzymali front, i dla żołnierzy pognanych na pięć lat do niewoli.






