Bitwa w kotle Falaise, stoczona od 12 do 21 sierpnia 1944 roku, zakończyła bitwę o Normandię. Wojska amerykańskie zataczały łuk od południa, a oddziały kanadyjskie, brytyjskie i polskie nacierały spod Caen na południe, zamykając w okrążeniu znaczną część dwóch armii niemieckich. Aby przeciąć ostatnią drogę ucieczki, 1 Dywizja Pancerna generała Stanisława Maczka opanowała wzgórze 262 pod Mont Ormel, nazwane Maczugą, i 19 sierpnia połączyła się z Amerykanami w Chambois. Przez dwa dni odcięci Polacy bronili wzgórza przed rozpaczliwymi atakami Niemców od wewnątrz i z zewnątrz kotła, aż 21 sierpnia dotarli do nich Kanadyjczycy.5
W sierpniu 1944 roku armie niemieckie w Normandii wpadły w zaciskającą się pułapkę. Ostatnia droga ucieczki biegła obok zalesionego grzbietu pod wsią Mont Ormel, a na tym grzbiecie stali żołnierze generała Stanisława Maczka: około 1500 piechurów i 80 czołgów, odciętych od swoich, z kończącą się amunicją, atakowanych z obu stron naraz.6
Pułapka w Normandii
Przez siedem tygodni po D-Day alianci tkwili w miejscu. W żywopłotach zachodniej Normandii i na otwartej równinie wokół Caen zdobywali teren metr po metrze. Hitler zakazał wszelkiego odwrotu, więc niemieckie dywizje broniły się tam, gdzie stały, i topniały bez uzupełnień. Pod koniec lipca Amerykanie przełamali wreszcie front w operacji Cobra, zajęli Avranches i wypuścili na otwartą przestrzeń nową 3 Armię George'a Pattona.7
Odpowiedź Hitlera dopełniła klęski. W nocy z 6 na 7 sierpnia rzucił cztery dywizje pancerne na Mortain, by dojść do morza pod Avranches i odciąć Pattona. Natarcie utknęło w ciągu doby pod ogniem amerykańskiej artylerii i rakiet z samolotów Typhoon, ale Hitler kazał je kontynuować za wszelką cenę. Każdy kilometr, który jego czołgi pokonywały na zachód, wpychał je głębiej w worek.8

Alianccy dowódcy dostrzegli szansę. Gdy Amerykanie Omara Bradleya i George'a Pattona skręcili na północ ku Argentan, 1 Armia Kanadyjska uderzyła spod Caen w stronę Falaise: w nocy 7 sierpnia w operacji Totalize, a 14 sierpnia w operacji Tractable. W obu natarciach alianckie bomby spadły omyłkowo na żołnierzy kanadyjskich i polskich. Samo Falaise zdobyła 16 sierpnia 2 Kanadyjska Dywizja Piechoty. Między kleszczami znalazła się duża część niemieckiej 7 Armii i 5 Armii Pancernej, być może 100 tysięcy ludzi, którym została tylko jedna droga: coraz węższy przesmyk między Trun a Chambois.9

Luka pod Argentan
Pułapka powinna była zatrzasnąć się wcześniej. 13 sierpnia Bradley zatrzymał XV Korpus Pattona tuż na południe od Argentan, choć Kanadyjczycy byli jeszcze kilka mil przed Falaise. Pas ziemi między nimi, szeroki na niecałe 40 kilometrów, nazwano luką między Argentan a Falaise. Dlaczego Bradley nie pozwolił Pattonowi jej zamknąć, stało się, jak pisze oficjalny historyk armii amerykańskiej Martin Blumenson, przedmiotem zażartej polemiki, która do dziś nie wygasła. Gdy generałowie się wahali, dziesiątki tysięcy Niemców wymknęły się na wschód.10
16 sierpnia Hitler pozwolił wreszcie na odwrót. Feldmarszałek Günther von Kluge, obwiniany o porażkę pod Mortain, stracił dowództwo, a jego miejsce zajął feldmarszałek Walter Model. Montgomery kazał teraz korpusowi kanadyjskiemu zamknąć kocioł dalej na wschód, pod Trun i Chambois. Rozkaz dla Polaków był bezwzględny: 1 Dywizja Pancerna ma za wszelką cenę i jak najszybciej przebić się za Trun, do Chambois.11
Pancerna dywizja Maczka
1 Dywizja Pancerna miała dumny rodowód. Jej trzon wywodził się z 10 Brygady Kawalerii, którą Stanisław Maczek prowadził we wrześniu 1939 roku jako pierwszą zmotoryzowaną brygadę Wojska Polskiego. Po klęsce Polski, a potem Francji jej żołnierze przedostali się do Wielkiej Brytanii, gdzie w 1942 roku w Szkocji sformowano z nich i z polskich ochotników dywizję pancerną.12
Na przełomie lipca i sierpnia 1944 roku dywizja przeprawiła się do Normandii i weszła do walki pod dowództwem kanadyjskim. Pierwszy bój, w operacji Totalize od 8 sierpnia, przyniósł powolne postępy i ciężkie niemieckie kontrataki. 6 sierpnia, jak przypomina portal dzieje.pl, Maczek wezwał żołnierzy do walki „twardo, ale po rycersku”. W połowie miesiąca podzielił dywizję na zgrupowania i posłał je głęboko na tyły nieprzyjaciela, by zamknęły przesmyk.13


Wzgórze 262, czyli Maczuga
Mont Ormel to grzbiet długi na ponad trzy kilometry, który przecina drogę z Chambois do Vimoutiers i panuje nad okolicą na wiele kilometrów. 19 sierpnia, krótko po południu, polska straż przednia dotarła do jego północnego krańca, oznaczonego na mapach jako wzgórze 262, i zajęła go po krótkiej walce. Maczek nazwał ten grzbiet Maczugą, bo na mapie kształtem przypominał maczugę.14
Posuwając się grzbietem na południe, polskie czołgi natknęły się na niemiecką kolumnę pojazdów i wozów pancernych, jadących zderzak w zderzak drogą na Chambois, i rozbiły ją. Dym z płonącej kolumny wisiał nad doliną aż do zmierzchu. Tego wieczoru inne polskie zgrupowanie wdarło się do Chambois, wsi w płomieniach, zasłanej trupami ludzi i koni, i spotkało tam żołnierzy amerykańskiej 90 Dywizji Piechoty. Polacy przekazali Amerykanom około 1300 jeńców. Pierścień wokół armii niemieckich został, przynajmniej na chwilę, zamknięty.15

Dwa dni w okrążeniu
O północy około 1500 polskich piechurów i mniej więcej 80 czołgów zajmowało obronę okrężną na północnym krańcu grzbietu. Dwa bataliony piechoty i pułk pancerny patrzyły na zachód, w stronę kotła. Reszta strzegła podejść od północy i wschodu, bo Niemcy mieli nadejść z obu stron. Zaopatrzenie nie dotarło.16
20 sierpnia Niemcy uderzyli. Od strony kotła szli spadochroniarze generała Meindla, którzy nocą przeszli Dives, a za nimi tłoczyło się wszystko, co jeszcze liczyło na ucieczkę. Od zewnątrz 2 Dywizja Pancerna SS, która zdążyła już wyrwać się z okrążenia, zawróciła, by uderzyć na wzgórze od tyłu i utrzymać korytarz otwarty. Kulminacja nadeszła około piątej po południu, gdy niemiecka piechota z czołgami wdarła się w północno-wschodnią część polskiej obrony. Wyparli ją piechurzy, czołgiści i moździerzyści, którzy po wystrzelaniu min walczyli jak zwykli strzelcy. Kolejne wdarcie, na styku dwóch polskich batalionów, opanowano dopiero około siódmej.17
Wzgórze się utrzymało, ale noc była straszna. Kończyła się amunicja i paliwo. Około 300 rannych leżało pod gołym niebem, pod ostrzałem, bez należytej opieki, a wewnątrz małego pierścienia trzeba było jeszcze pilnować około 800 jeńców niemieckich. Kanadyjski obserwator artyleryjski, kapitan Pierre Sévigny, raz po raz ściągał ogień dział II Korpusu Kanadyjskiego na Niemców gromadzących się u stóp wzgórza. W jednym z polskich pułków naliczono już tylko około 110 ludzi zdolnych do walki.18
Rankiem 21 sierpnia Niemcy zaatakowali znowu, z dwóch kierunków, i wdarli się w polskie stanowiska, zanim ich natarcie osłabło. Około pierwszej po południu, po pięciu godzinach walki wzdłuż drogi z Chambois, na wzgórze dotarli kanadyjscy grenadierzy gwardii, Canadian Grenadier Guards. Ich dziennik bojowy odnotował, że Polacy od trzech dni nie dostali żadnego zaopatrzenia i że płakali z radości, kiedy Kanadyjczycy się pojawili. Wieczorem kocioł uznano za zamknięty.19
Korytarz śmierci
Ziemia u stóp Maczugi zamieniła się w rzeźnię. Drogi w kotle, pisał Blumenson, wyglądały jak kreski kredy na stole bilardowym, widoczne jak na dłoni dla alianckich lotników i obserwatorów artylerii, a od nocy 18 sierpnia alianckie działa biły w nie ze wszystkich stron. Kolumny ludzi, koni i pojazdów próbowały pod tym ogniem przejść Dives pod Saint-Lambert i Chambois. Jeden z weteranów wspominał po latach, że cała równina była w ruchu.20
Gdy ucichło, alianci policzyli szczątki. Zespoły badawcze naliczyły ponad 8 tysięcy uszkodzonych, zniszczonych lub porzuconych pojazdów niemieckich, w tym 456 czołgów i dział samobieżnych, a późniejsze szacunki były jeszcze wyższe. Relacja Polskiej Agencji Prasowej w serwisie dzieje.pl podaje inne liczby: ponad 400 czołgów, 7 tysięcy innych pojazdów i blisko tysiąc dział. Eisenhower, objeżdżając pobojowisko, mówił, że ten widok mógłby opisać tylko Dante: można było iść setki metrów, stąpając wyłącznie po martwych, rozkładających się ciałach.21
Znaczenie Falaise
Kocioł Falaise zniszczył niemiecką obronę w Normandii. Liczby różnią się zależnie od źródła. Juno Beach Centre szacuje, że w okrążeniu znalazło się około 100 tysięcy Niemców, z których uciekła mniej niż połowa, a około 10 tysięcy zginęło i 40 tysięcy trafiło do niewoli. Blumenson podaje około 50 tysięcy jeńców i około 10 tysięcy zabitych znalezionych na polu, a Imperial War Museums około 60 tysięcy zabitych lub wziętych do niewoli i około 50 tysięcy tych, którzy się wydostali. Kto uciekł, zostawił zwykle ciężki sprzęt. Sami Polacy wzięli ponad 5 tysięcy jeńców.22
Cena była wysoka. Kanadyjczycy stracili między 8 a 21 sierpnia około 5500 ludzi, z czego 1470 zabitych. Straty polskiej dywizji w walkach pod Falaise podaje się na 325 zabitych, około tysiąca rannych i 114 zaginionych, choć według innego opracowania poległo 466 żołnierzy. 25 sierpnia wyzwolono Paryż, a do końca miesiąca Niemcy wycofali się za Sekwanę. Montgomery, jak przytaczają polskie źródła, podsumował to obrazem, który przeszedł do legendy: Niemcy byli jakby w butelce, a polska dywizja była korkiem.23
Pamięć i Mont Ormel dziś
Po bitwie kanadyjscy saperzy postawili na wzgórzu tablicę z krótkim napisem: A Polish Battlefield, polskie pole bitwy. Dziś na wzgórzu 262 stoi pomnik wzniesiony dwadzieścia lat po bitwie, a obok muzeum z bronią, hełmami i mundurami z tamtych walk, filmem w czterech językach, w tym po polsku, oraz animowaną mapą przebiegu bitwy. Ze szczytu widać całą dolinę Dives, którą próbowały uciekać niemieckie kolumny.24
Maczek nigdy nie wrócił do kraju. Po wojnie komunistyczne władze odebrały mu polskie obywatelstwo, a generał zamieszkał w Edynburgu, gdzie przez lata pracował jako barman. Obywatelstwo przywrócono mu w 1989 roku. Zmarł w Edynburgu 11 grudnia 1994 roku, w wieku 102 lat, i zgodnie ze swoją wolą spoczął w holenderskiej Bredzie, wśród żołnierzy, którymi dowodził. Dla Polaków obrona Maczugi pozostaje jednym z najpiękniejszych czynów polskiego oręża na Zachodzie, bitwą stoczoną za wolność naszą i waszą.25 › Stanisław Maczek






